O mnie


113

Odkąd pamiętam zawsze lubiłem dwie czynności – czytanie i słuchanie muzyki.

DSC04311

Czytałem wszędzie i wszystko. Dzięki starszemu o 7 lat bratu, a raczej jego lenistwu, szybko poznałem kanon lektur szkolnych 🙂 Tata z kolei czytał mnóstwo różnych gazet, które również trafiały w moje ręce. Do tego doszły komiksy pieczołowicie zbierane przez mojego brata. Szkoła średnia przyniosła ze sobą wiersze, a studia kolejne książki, nie tylko dla dorosłych. Do tego wreszcie doszło bezpieczno – niebezpieczne bogactwo Internetu.

Pierwsze wspomnienia muzyczne to magnetofon szpulowy Taty i adapter cioci oraz Programy I i III Polskiego Radia. Potem przyszła moja Komunia Święta, która,  prócz wartości duchowych, obdarowała mnie (za pośrednictwem rąk mojej chrzestnej) magnetofonem dwukasetowym. No i zaczęło się… Słuchałem i słucham muzyki wszędzie, naprawdę wszędzie. Miałem tę frajdę, że przeszedłem wszystkie etapy – od kasety szpulowej poprzez płytę CD do MP3 .

2

Aż wreszcie zapragnąłem te dwie czynności połączyć – i tak zrodziło się „Słowem i Muzyką” – zachwyt nad literą i dźwiękiem. Zacząłem analizować teksty i nuty, doceniać wielki talent kompozytorów i autorów słów.

4

A że zawsze miałem dużo pomysłów (podobno nazywa się to kreatywnością) i lubiłem
(i lubię nadal) gadać postanowiłem spróbować swoich sił jako Konferansjer.

Na początku to była zabawa – koleżeńska pomoc przy organizacji zawodów sportowych, Jubileusz w rodzinie…

Ale mnie wciągnęło, i to bardzo. I zaczęło być na poważnie. I chyba już będzie…

Kim jestem na co dzień? Ojcem, mężem, urzędnikiem, zwykłym facetem z lekką – żona twierdzi, że z dużo za dużą 🙂 –  nadwagą. I mam bardzo dużo pomysłów – i lubię, to, co robię „Słowem i Muzyką”…

A przy okazji tego wszystkiego trochę sobie „bloguję” – o muzyce, o słowie, z serca, z głowy…

Kiedyś zabawa i hobby – teraz pasja…

Moja misja to:

Słowem i muzyką sprawić,
by najmniejsze nawet wydarzenie stało się wyjątkowe…

1

21